Jak zaczęła się nasza przygoda? Czemu zajmujemy się copywritingiem? Skąd pomysł na promocję? Jaką drogę pokonaliśmy, zanim otworzyliśmy się na świat? Oto historia PromoTrend. Daj się ponieść opowieści o początku, odwadze, strachu, przeciwnościach, nadziei i wdzięczności. Zaparz aromatyczną kawę, niech jej zapach wkradnie się do Twoich nozdrzy. Rozsiądź się wygodnie w fotelu i daj się przenieść do świata dziecięcych marzeń i pragnień. Przypomnij sobie dziecięcy entuzjazm i poczucie, że nic nie może Cię powstrzymać...

Przedsmak historii PromoTrend.

Firma PromoTrend tak naprawdę zrodziła się z marzeń. Z marzeń o niezależności, sile i pewności siebie. Z przeświadczenia, że praca powinna sprawiać satysfakcję i że każdy w życiu jest do czegoś powołany, tylko często dość późno to powołanie odkrywa. W jaki sposób my odkryliśmy swoje? To trochę długa historia i też nie dla każdego. Jeśli więc nie masz cierpliwości - odpuść sobie ten wpis. Ale jeśli masz ochotę zagłębić się w dziecięce plany, odczuć przewrotność losu, poczuć odrobinę nadziei  i zobaczyć, jak w pewnym momencie wszystko samo się ułożyło - to zapraszamy Cię w podróż do naszej przeszłości. Gotowy?

Historia od początku - czyli storytelling.

Wyobraźcie sobie małą dziewczynkę z głową pełną pomysłów. Zerknijcie na jej obdarte kolana i ręce, po których ścieka sok z arbuza. Zobaczcie na jej szeroki uśmiech i roześmiane oczy. Ma szczęśliwe dzieciństwo i nieczego jej nie brakuje. Ma też wielkie plany na życie, a im jest starsza, plan coraz częściej się zmienia. Najpierw miała zostać piosenkarką i aktorką. Uwielbiała występować z wałkiem  ręce i wchodzić na górę łóżka piętrowego, udając, że śpiewa przez szerszą publicznością piosenki, które akurat leciały w radiu. Z biegiem czasu wiedziała jednak, że ten zawód pozostanie w jej strefie marzeń i warto postawić na coś innego. Mikrofon zamieniła na bandaże, a scenę na apteczkę. Już nie otaczał jej tłum fanów, a jedynie tłum potrzebujących, ponieważ chciała zostać ratownikiem medycznym. Niestety sama empatia i chęć niesienia pomocy nie wystarczały. Do tego potrzebne były także umiejętności z przedmiotów ścisłych, a to niestety nie szło jej najlepiej, o czym przekonała się w liceum o profilu biologiczno chemicznym. Nie traciła jednak nadzei i dalej szukała swojej własnej drogi. 

 Wybór studiów licencjackich okazał się drogą, którą jak jej się wydawało - osiągnie sukces i zostanie dziennikarką radiową. Była tego tak pewna, że postawiłaby na to swoje życie. Uwielbiała mówić, nie miała problemu, żeby streścić jakąś historię, czy włączyć się w dyskusję i za pomocą argumentów, przedstawić swoje racje. Nie miała znajomych dziennikarzy, nie miała pojęcia jak wygląda ta praca, ani jakie predyspozycje trzeba mieć, aby sprawdzić się w tym zawodzie, ale na chwilę obecną nie miało to dla niej znaczenia. Chciała po prostu prowadzić audycje radiowe i puszczać swoje ulubione piosenki.

Zaczęła się zastanawiać, co sprawi, że kariera dziennikarki i wszystkie radia w Polsce staną dla niej otworem. Nie chciała iść na dziennikarstwo - tam zajęcia głownie dotyczyły warsztatu dziennikarskiego, którego jak sądziła, zawsze może się nauczyć. Potrzebowałą wiedzy o ludziach. O ich mechanizmach, sposobach działania, motywacjach... Dlatego wybrała socjologię. 

Te studia dały jej wiele - przyjaźnie, wiedzę, oczytanie, umiejętność streszczania tekstów, pisania esejów, udowadniania swoich racji i czytanie w krótkim czasie kolosalnie długich tekstów naukowych. Nie dało jej to jednak obycia z dziennikarskiem światem. Nawet wyjazd na wymianę studencką pod względem kariery, nie przyczynił się do niczego.  Za to przysporzył jej nie lada problemy, kiedy okazało się, że miała problem z zaliczeniem semestru. To tutaj po raz kolejny spotkała się z jawną niesprawiedliwością i nauczyła się, że jeśli nie masz nic na papierze - ustalenia nie są istotne. A czasem nawet to co na papierze, w pewnym momencie przestaje być obowiązujące. Ale jeszcze nie umiała walczyć o swoje. Jeszcze z pokorą przyjmowała wszystko to, co przynosił jej los, bo była pewna, że tak po prostu musi być. Dlatego znosiła to wszystko dzielnie, z nadzieją, że już za moment, już za chwileczkę będzie po wszystkim i wraz z rówieśnikami będzie mogła cieszyć się z wyższego wykształcenia. Ale nie było po wszystkim... Kiedy tylko udało jej się uporać z zaliczeniami, obrona przeciągnęła się o wiele za mocno i kiedy wyszła z oceną za obronę, było za późno, by składać podanie na jakiekolwiek studia magisterskie. To był tak nieoczekiwany zwrot akcji, że poczuła się rozczarowana sobą. Była zmuszona zrobić sobie rok przerwy i przez ten czas zastanowić się, co chce robić w życiu, ponieważ kariera radiowa nie wchodziła w grę. Nie niała doświadczenia, ani znajomości. Czuła, że to jej kolejna porażka w życiu... 

Co było dalej? Dowiecie się później :) 

Do spisania!